Opasy na wypasie - wywiad z hodowcą bydła

Gospodarstwo Bartczaka w Samszycach w powiecie radziejowskim leży pod lasem, z całego areału 40 hektarów, 12 to łąki i pastwiska. – Aż się prosi, żeby coś chować. Wcześniej mieliśmy tu owce, a od 2005 roku owczarnia stała się oborą. Trzeba być elastycznym i ustawiać przodem do rynku i jego wymogów. Obecnie mam 95 sztuk limousine, w tym 35 mamek. Swoją hodowlę oparłem o materiał zarodowy przywieziony z zachodniej Europy – 20 jałówek z Holandii i kolejnych 20 z Francji. Z perspektywy czasu oceniam, że ten zakup się opłacił - mówi Pan Dariusz.
– Bydło w sezonie jest na pastwisku?
Tylko mamki, od maja do końca października chodzą na pastwisku. Buhaje i jałówki stoją w oborze cały rok, dostają kukurydzę i sianokiszonkę oraz paszę treściwą. Mamki nie nocują na pastwisku, wieczorem całym stadem schodzą do obory. Przed burzą i deszczem też szukają schronienia pod wiatą.
– Zabiegi weterynaryjne przy wolnym chowie to jest problem?
Między oborą i pastwiskiem mamy przenośne ogrodzenie z masywnych rur, z korytarzem kończącym się poskromem. Wszelkie zabiegi weterynaryjne czy załadunek zwierząt na samochód przebiegają sprawnie.
– Czy hodowla opasów opłaca się? Jakie ceny uzyskujecie za kilogram żywca?
Nie jest najgorzej z tą opłacalnością. Nie sprzedajemy odsadków, tylko dotuczamy je do wagi 700–800 kg i wtedy wysyłamy do ubojni lub sprzedajemy do dalszej hodowli jałówki około 20-miesięczne, i dwuletnie buhaje do rozpłodu. Za buhaja rozpłodowego dostajemy do 9 tysięcy złotych, w zależności od oceny cech rasowych. Za najładniejsze buhaje hodowcy otrzymują nawet kilkanaście tysięcy. Za kilogram żywca ubojnia płaci nam 9,5 zł. Żeby uzyskać wyższe ceny, w lipcu ubiegłego roku założyliśmy Związek Hodowców Bydła Opasowego z siedzibą w Bydgoszczy. Związek założyło 15 hodowców z naszego regionu, jako jedyny w tym gronie mam bydło czysto rasowe. Mięso wołowe w Polsce słabo się sprzedaje – jest droższe od wieprzowiny czy drobiu, no i nie ma tradycji spożywania wołowiny. Pośrednicy skupujący opasy wywożą je do Libanu lub Grecji.
– Oprócz hodowli bydła mięsnego uprawiacie również zioła. Obornik się przydaje?
Oczywiście. Na 15 hektarach siejemy tymianek, szałwię lekarską i cząber, które spełniają wymogi farmaceutyczne i rosną na naturalnym nawozie, jakim jest obornik. Bydło stoi w oborze na głębokiej ściółce, obornik wywozimy jesienią i wiosną na pole, gdzie jest bezpośrednio przyorywany.
– Bydło mięsne stanowi zaledwie 1% całego pogłowia bydła hodowanego w Polsce. Myśli Pan, że te proporcje mogą się zmienić?
Trudno powiedzieć. Wszystko zależy od tego, czy będzie opłacało się produkować wołowinę. Coraz więcej mówi się o wprowadzeniu zakazu uboju rytualnego w Polsce – wtedy na pewno opłacalność znacząco się obniży. Nie wiem, czy hodowla bydła mięsnego ma przyszłość w Polsce, ale w moim gospodarstwie na pewno tak. Mamy tu odpowiednie warunki, a mój syn Mateusz, z zawodu mechanik samochodowy, zamierza kontynuować hodowlę „limuzynek”.
![]() |
Rozmawiał Piotr Kociorski
Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie
Jeden z 16 Ośrodków Doradztwa Rolniczego w kraju. Podstawowym zadaniem KPODR jest udzielanie wszechstronnej pomocy rolnikom, mieszkańcom obszarów wiejskich oraz przedsiębiorcom związanym z przetwórstwem rolno-spożywczym w celu zwiększania dochodów gospodarstw rolnych oraz poprawy warunków życia na wsi.Główna siedziba znajduje się w Minikowie (pow. Nakielski). Ośrodek posiada oddziały w Zarzeczewie (pow. Włocławski) oraz w Przysieku (pow. Toruński). Posiada własne wydawnictwo,które jest wydawcą miesięcznika Wieś Kujawsko-Pomorska oraz wielu poradników. Organizuje liczne wystawy i targi -m.in Międzynarodowe Targi Rolno-Spożywcze "Agrotech" w Minikowie, które na obszarze 12ha odwiedza corocznie ok. 350 wystawców i około 35 tys. zwiedzających. Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
|