KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?
10 lipca 2019

OSTATNIA ZBRODNIA PRL – historia ks. Sylwestra Zycha

Ostatnią ofiarą w sutannie - władzy ludowej w Polsce - był ks. Sylwester Zych, zamordowany 11 lipca 1989 r., a więc już kilka miesięcy po zakończeniu Okrągłego Stołu, w teoretycznie wolnej Polsce. Pełnej prawdy o tej zdbrodni nigdy nie ujawniono...

Ogłoszone w Magdalence obalenie komuny nie położyło kresu mordom politycznym. Nie zakończyło również karier tych, którzy byli za te zbrodnie odpowiedzialni.

Po raz pierwszy ks. Sylwester Zych naraził się komunistom w latach 70, kiedy zainicjował akcję wieszania krzyży w szkołach i przedszkolach w Tłuszczu. Od tego momentu był pod lupą Służby Bezpieczeństwa. 

Sylwester Zych na świat przyszedł w 1950 r. i od wczesnego dzieciństwa pragnął zostać kapłanem. Wstąpił do Warszawskiego Seminarium Duchownego. W międzyczasie odbył służbę wojskową. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego w roku 1977.  Stan wojenny zastał go w parafii w Grodzisku Mazowieckim. W 1982 r. został aresztowany za „udział w związku zbrojnym”. Na strychu plebanii znaleziono broń, z której dwóch młodych chłopców postrzeliło milicjanta w warszawskim tramwaju. 

Historia ta wydarzyła się trzy miesiące po wprowadzeniu stanu wojennego 17-letni Robert Chechłacz i rok starszy Tomek Łupanow rozbroili w tramwaju na ul. Marszałkowskiej milicjanta sierż. Zdzisława Karosa. W szarpaninie padł strzał. Chłopcom udało się uciec. Ranny sierżant zmarł po kilku dniach. Broń, jak wyobrażali sobie młodzi ludzie z „Sił Zbrojnych Polski Podziemnej" - miała służyć uwolnieniu internowanych działaczy „Solidarności". Ukryli ją na plebani u ks. Zycha, który nie miał nic wspólnego z tajną organizacją ani nie był inspiratorem „terrorystycznej siatki" i akcji młodych grodziszczan jak przedstawiała to ówczesna propaganda.  Zapadły wyroki: Robert Chechłacz dostał 25 lat więzienia, Tomasz Łupanow - 13 lat. 

Czesław Kiszczak za pośrednictwem mediów oskarżał ks. Zycha o pomoc w zamordowaniu milicjanta. Przedstawiano go jako przywódcę spisku, stanowiącego śmiertelne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Oskarżono o „ próbę obalenia siłą ustroju PRL i przynależność do organizacji zbrojnej”. Skazano na 4 lata więzienia, a po prokuratorskiej rewizji wyrok podwyższono do 6 lat. 

W więzieniu w Braniewie, ks. Zych rozpoczął trwającą wiele miesięcy walkę o przyznanie mu statusu więźnia politycznego i możliwość odprawiania mszy św. Pisał liczne petycje i podjął głodówkę. Za to wtrącono go na 9 miesięcy do izolatki. Odniósł małe zwycięstwo.  Był pierwszym kapłanem w powojennej Polsce, który jako więzień mógł celebrować mszę św. Warunki, w których odbywał karę, były wyjątkowo trudne. Był szykanowany na wszelkie sposoby, pozbawiony prawa do korespondencji, do paczek, do widzeń z najbliższymi. Ogłoszona latem 1984 r. amnestia dla więźniów politycznych nie objęła go. Został zwolniony dopiero w roku 1986. Z więzienia wyszedł schorowany.  

Nadal go śledzono. Otrzymywał anonimy z pogróżkami oraz telefony z wyzwiskami. Kilka razy został pobity przez nieznanych sprawców. W rozmowach z najbliższymi przyznawał, że spodziewa się najgorszego. Wspominał o tym także w sporządzonym w 1987 r. testamencie:

Czuję, że zbliża się mój dzień – czas spotkania z Panem, który uczynił mnie swoim kapłanem. Solidarnym sercem jestem ze wszystkimi, którzy dążą do Polski wolnej i niepodległej. Niech dobry Bóg was błogosławi i sprawi, abyśmy mogli spotkać się na gruzach komuny.

 
Na początku 1989 r. w Warszawie miała miejsce próba zabójstwa ks. Zycha. Jego siostra opowiedziała, że

został napadnięty przez trzech mężczyzn. Dwóch trzymało go, a trzeci usiłował lać mu do gardła wódkę. Spłoszył ich nadjeżdżający samochód. Wysiadła z niego jakaś dziewczyna i pomogła bratu się pozbierać. 

5 lipca 1989 r. wyjechał na urlop. Jego ciało znaleziono w nocy z 10 na 11 lipca 1989 r., obok dworca PKS w Krynicy Morskiej. Wedle ustaleń prokuratury zgon nastąpił w wyniku zatrucia alkoholem. Władza starała się przedstawić Zycha w jak najgorszym świetle. Zniszczyć jego reputację - twierdząc, że zapił się na śmierć.  Media publiczne pozostające w rękach komunistów robiły wszystko, by go zdyskredytować.

4 dni od znalezienia zwłok na zmówienie Jerzego Urbana powstał w Telewizji Gdańsk reportaż telewizyjny, w którym rzekomi świadkowie twierdzili, że ks. Zych w ciągu 3 godzin wypił duże ilość wódki. Tymczasem wszyscy znajomi i rodzina twierdzili, że ks. Sylwester był abstynentem i nie pił w ogóle. 

Śledztwo kilka razy umarzano i wznawiano. Pojawiło się wiele znaków zapytania. Ksiądz był ubrany inaczej niż przed zaginięciem. W trakcie autopsji na zwłokach widoczne były liczne obrażenia. Sprawców nigdy nie złapano. Pełnej prawdy o tej zbrodni nigdy nie ujawniono, a osobom badającym sprawę próbowano zgotować podobny los. 

Ks. Sylwester Zych zginął 3 miesiące po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu, w trakcie których doszło do porozumienia władzy z częścią opozycji. Reszta działaczy „Solidarności” kwestionowała ich legalność i domagała się m.in. ujawnienia konfidentów SB i rozliczenia komunistów za popełnione przez nich zbrodnie. Tę właśnie frakcję popierał ks. Sylwester Zych. Dzisiaj z perspektywy czasu można postawić pytanie: czy była to ostatnia zbrodnia PRL-u? 

 

kontakt1.jpg Lidia Lasota
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
REKLAMA

Redakcja

tel: 54 235 52 61

kontakt@kalendarzrolnikow.pl

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 

Tu nas znajdziesz

Napisz do nas


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione
Partnerzy
  • WDR
  • Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie
  • MINISTERSTWO ROLNICTWA I ROZWOJU WSI
  • KOWR
  • ODR Bratoszewice