KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Województwo Podlaskie
Partner serwisu Anwil Grupa Orlen
Partner serwisu Polski Cukier
12 lutego 2019

Co z tymi dzikami?

Dzik jest jednym z organizmów chorujących i jednocześnie przenoszących Afrykański Pomór Świń (ASF). Jednym z działań zalecanych w sytuacji występowania epizoocji jest ograniczanie populacji dzików poprzez ich odstrzał. W Polsce brak jest wiedzy na temat skali zagrożenia i skutków ekonomicznych dalszego szerzenia się ASF. Kilkaset tysięcy rolników może stracić możliwość dalszego chowu trzody chlewnej, a konsumenci wieprzowiny krajowego pochodzenia będą mogli ją tylko wspominać. Zatem co dalej z tym dzikiem?    

Debata nad przymusowym odstrzałem dzików z powodu silnie zjadliwej choroby świniowatych, jaką jest Afrykański Pomór Świń nabiera ogromnego tempa. Faktem jest, że populacja dzików w Polsce od kilku lat szybko rośnie. Szczególnie silny wpływ na ten stan mają zachodzące od kilkunastu lat zmiany modelu rolnictwa, a w szczególności zwiększenie ilości wielkoobszarowych upraw kukurydzy, które spowodowały szybki wzrost liczby dzika w Polsce. Zwierzęta te żywiąc się na uprawach roślin wysokobiałkowych rosną szybciej, jednocześnie nie tracą czasu i energii na poszukiwania naturalnego pokarmu. W łanie kukurydzy dziki czują się po prostu bezpiecznie i nieraz nie opuszczają takiej plantacji nawet nocą. Na zwiększenie tempa przyrostu masy ciała dzików, a co za tym idzie poprawę zdolności rozrodczych, również ma wpływ ocieplający się klimat, krótsze okresy, w których występują silne mrozy zmniejszające znacznie wydatki energetyczne organizmów dzików na utrzymanie właściwej temperatury ciała, jednocześnie ograniczając selekcję naturalną zwierząt. Sumując wszystkie zmiany, jakie zaszły w środowisku, populacja dzików wzmacnia się z każdym kolejnym pokoleniem, co skutkuje liczniejszym potomstwem i zwiększeniem liczebności dzika. 

Myśliwi na terenie całej Polski „po kieszeni” odczuli wzrost liczby dzika. Bezpośrednią konsekwencją takiego stanu jest wzrost wypłaconych odszkodowań przez koła łowieckie wobec rolników za straty, jakie czynią te właśnie zwierzęta. Wzrosła również liczba wypadków komunikacyjnych z udziałem dzików. Z rozmów z doświadczonymi kolegami „po strzelbie”, zwanymi w łowiectwie nemrodami z mojego koła łowieckiego „Cyranka” nr 106 we Włocławku wynika, że kiedyś sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Dla młodego myśliwego nieprawdopodobnymi są opowieści o czasach, kiedy to wielką rzadkością było spotkanie tropów dzika na polu, a już ujrzenie samego zwierzęcia było niezapomnianym przeżyciem. Dziś regularnie pozyskujemy dziki i już nikt się nie dziwi spotkanym dziczym śladom czy zbuchtowanej przez watahę w poszukiwaniu pożywienia ziemi. 

Od połowy 2014 roku, kiedy na terenie Polski stwierdzono pierwsze ognisko ASF rozpoczęła się walka z tą jakże zjadliwą i śmiercionośną dla świniowatych chorobą. Od razu uznano za konieczne wzmożenie odstrzału dzików występujących w strefie zapowietrzonej, jak i na terenach z nią graniczących. Mimo zwiększenia pozyskania dzików kolejne ogniska choroby były raz za razem odkrywane, a do dziś zdiagnozowano ponad 3 tys. chorych na ASF dzików. Naukowcy i przyrodnicy jednak powtarzają, że oczywiście dzik chorobę przenosi, ale to człowiek nie przestrzegający zasad bioasekuracji wprowadza wirusa do chlewni. Dlatego nie zaleca się myśliwym posiadającym trzodę chlewną uczestnictwa w polowaniach na dziki, a jeżeli już taka sytuacja zaistnieje muszą oni pamiętać o przymusowej dezynfekcji ubrań, broni, pojazdu i narzędzi używanych do polowania, a już skrajnie nieodpowiedzialnym jest wwożenie upolowanych dzików na teren takiego gospodarstwa. Zgodnie z rozporządzeniem dotyczącym bioasekuracji w związku z ASF myśliwy nie powinien mieć żadnego kontaktu z trzodą chlewną przez minimum 72 godziny. 

Dziś najwyższe władze państwowe w porozumieniu z wojewódzkimi i powiatowymi lekarzami weterynarii narzucają rozporządzeniem redukcję populacji dzika do minimalnego wręcz poziomu. Dziś takie uprawnienia i możliwości posiadają tylko członkowie Polskiego Związku Łowieckiego. To właśnie polscy myśliwi znają doskonale lasy i pola będące częścią ich obwodów łowieckich, potrafią czytać tropy i wyposażają swoje tereny polowań w urządzenia łowieckie, które zapewniają bezpieczeństwo oddanych strzałów tzw. ambony i zwyżki. Również posiadają precyzyjną broń długą, a także wiedzą jak tej broni użyć, by skutecznie i humanitarnie pozyskiwać dziki. Jednocześnie warto wiedzieć, że polowanie indywidualne na dziki odbywa się głównie po zachodzie słońca, kiedy zwierzęta wychodzą z lasów na łąki i pola w poszukiwaniu pożywienia. Łowiectwo to przede wszystkim pasja i hobby. Każdy myśliwy wybierając się na polowanie musi kosztem własnego snu i zdrowia spędzić od kilku do kilkunastu godzin na ambonie, najczęściej poluje się nocą i o świcie. Latem towarzyszami myśliwych są kleszcze i chmary wygłodniałych komarów, a zimą dotkliwy mróz. Czekając na zwierzynę trzeba zachowywać się bardzo cicho, znać kierunek wiatru i tak zaplanować polowanie, aby zwierzyna nie poczuła zapachu człowieka w gwarze łowieckiej zwanego odwiatrem. Sprzymierzeńcem myśliwego jest księżyc, którego blask szczególnie w okresie pełni pozwala na obserwację i ocenę zauważonego nocą zwierzęcia. Niestety w miesiącu dni, w których księżyc świeci wystarczająco jasno, by można było prowadzić obserwację i oddać bezpieczny strzał jest tylko 7 i to przy bezchmurnym niebie. Polowanie ułatwia też leżący na polach śnieg, na którym łatwiej zaobserwować jakikolwiek ruch. Niestety zimy mamy coraz mniej śnieżne, a nawet jeśli opady występują, to biały puch szybko topnieje. Brak śniegu na ziemi i księżyca na niebie bardzo utrudniają prowadzenie bezpiecznego i skutecznego polowania nocą. 

Prowadzone są również polowania zbiorowe, w których większa grupa myśliwych opolowuje dany skrawek lasu czy pola i przy pomocy psów płoszących stara się pozyskać dzika. Od niedawna zmieniono przepisy, na mocy których teren takiego właśnie polowania musi zostać oznakowany tablicami informacyjnymi. Jeśli zauważymy tak oznakowane miejsce należy dla własnego bezpieczeństwa, a także polujących nie wchodzić do danego skrawka lasu, tzw. pędzenie trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu minut, więc jeśli możemy warto poczekać nieopodal takiej tablicy, a zaraz po jej zabraniu, co oznacza zakończenie polowania spokojnie wrócić do spaceru na łonie natury. Takie znaki zauważymy też przy drogach, jeśli nie jest to wewnętrzna droga leśna lub polna należy oczywiście bez obaw przejechać jednakże z zachowaniem ostrożności, ponieważ może nam ukazać się spłoszone polowaniem dzikie zwierzę lub pies gończy pomagający w wypłoszeniu zwierzyny, oczywiście nie musimy obawiać się samego polowania, bo zgodnie z przepisami prawa żaden myśliwy nie odda strzału w kierunku drogi publicznej czy zabudowań mieszkalnych. 

Mimo sprzyjających warunków przyrody i braku naturalnej selekcji osobniczej populacja dzików w Polsce dzięki wysiłkom polskich myśliwych zaczęła spadać, szczególnie dużo dzików pozyskuje się na wschód od rzeki Wisły. Jednocześnie to właśnie Polski Związek Łowiecki we współpracy z Powiatowymi Lekarzami Weterynarii organizują dla myśliwych szkolenia dotyczące bioasekuracji na polowaniach i przekazują niezbędne wyposażenie m.in. środki dezynfekcyjne, odzież jednorazową itp., aby zminimalizować ryzyko rozprzestrzeniania wirusa. 

Na mocy rozporządzenia Ministra Środowiska zagęszczenie populacji dzika w Polsce powinno wynosić 0,1 szt./km². Aby uzyskać taki efekt polscy myśliwi będą musieli jeszcze bardziej zintensyfikować ilość polowań i zwiększyć pozyskanie dzików, co staje się z racji rozrzedzenia populacji coraz trudniejsze. Jednym z najnowszych pomysłów są polowania wielkoobszarowe. Celem tego przedsięwzięcia jest taka koordynacja kół łowieckich przez łowczych okręgowych, by zorganizowały polowania w tym samym czasie na sąsiadujących ze sobą obwodach łowieckich i uniemożliwiły dzikom migrację między obwodami i uniknięcie spotkania na swojej drodze myśliwych. Przyznać trzeba, że zaczynamy naprawdę radykalną redukcję populacji jedynych świniowatych żyjących na wolności w Polsce. Jakie efekty przyniesie takie postępowania dla równowagi w środowisku naturalnym i czy nie zostanie ona zbyt mocno zachwiana – efekty będziemy mogli ocenić za kilka lat.

Z nadzieją trzeba patrzeć w przyszłość, światowe laboratoria niestrudzenie pracują nad wynalezieniem skutecznej szczepionki na ASF i tak jak hodowcy trzody chlewnej, tak i myśliwi czekają z nadzieją na lek, który pozwoli powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa. 

 

 

kontakt1.jpg
Adrian Stankiewicz
Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie

Jeden z 16 Ośrodków Doradztwa Rolniczego w kraju. Podstawowym zadaniem KPODR jest udzielanie wszechstronnej pomocy rolnikom, mieszkańcom obszarów wiejskich oraz przedsiębiorcom związanym z przetwórstwem rolno-spożywczym w celu zwiększania dochodów gospodarstw rolnych oraz poprawy warunków życia na wsi.Główna siedziba znajduje się w Minikowie (pow. Nakielski). Ośrodek posiada oddziały w Zarzeczewie (pow. Włocławski) oraz w Przysieku (pow. Toruński). Posiada własne wydawnictwo,które jest wydawcą miesięcznika Wieś Kujawsko-Pomorska oraz wielu poradników. Organizuje liczne wystawy i targi -m.in Międzynarodowe Targi Rolno-Spożywcze "Agrotech" w Minikowie, które na obszarze 12ha odwiedza corocznie ok. 350 wystawców i około 35 tys. zwiedzających.

 
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
REKLAMA

Redakcja

tel: 54 235 52 61

kontakt@kalendarzrolnikow.pl

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 

Tu nas znajdziesz

Napisz do nas


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione