KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?
13 maja 2019

Kawa i herbata - a co w składzie?

Czy w opakowaniu herbaty jest tylko herbata, czy znajdują się tam także chemiczne dodatki? Co zawiera kawa, zwłaszcza rozpuszczalna od razu z cukrem i mlekiem? Sprawdźmy składy! 

Wielu z nas nie wyobraża sobie poranka bez filiżanki pachnącej kawy, a w ciągu dnia herbatę pijemy kilka razy. Chłodny klimat sprzyja sięganiu po ciepłe napoje, nic więc dziwnego, że nie wyobrażamy sobie bez nich dnia. Jednak stając w sklepie przed półką z kawami i herbatami, zastanówmy się co wybrać? Chodzi bowiem o to, by wyborów w sklepach dokonywać świadomie, wiedząc za co płacimy.

Kawa

Jedni mówią, że jest zdrowa inni - że wręcz przeciwnie. Są lekarze i naturoterapeuci, kórzy odradzają picie choćby jednej kawy dziennie - sa i tacy którzy twierdzą, że 2-3 ,,małe czarne'' mogą nas uchronić przed demencją i choroba Alzheimera. Pewne jest jednak, ze żaden z kawoszy nie zrezygnuje ze swojego ulubionego napoju, a ktoś, kto kawy nie lubi nie zacznie jej pić litrami.

Zawsze złotym środkiem jest umiar, więc także pijąc z upodobaniem kawę - warto ten umiar zachować.

Kawa jest jedną z najpopularniejszych używek na świecie. Uprawia się ją w ponad 70 regionach strefy tropikalnej między północnym zwrotnikiem Raka a południowym zwrotnikiem Koziorożca. I choć główne odmiany są tylko dwie: łagodniejsza Arabica i ostrzejsza w smaku Robusta, to w zależności od klimatu i gleby na której rosną ich smaki się znacząco różnią. 
Uprawa kawy jest jednak biznesem tak dochodowym, że właścicielom plantacji opłaca się to robić za wszelką cenę. Z tego powodu kawa jest jednym z produktów najbardziej narażonych na działanie pestycydów.

Ocenia się, że plantacje kawy mogą być opryskiwane środkami ochrony roślin nawet 30 razy. I chociażby z tego powodu powinna się nam zapalić w głowie lampka ostrzegawcza: czy na pewno wszystko, co stoi na półkach w sklepie jest zdrowe?

 

Ziarnista lub mielona

Najlepiej kupować właśnie taką kawę. Jeśli jest zapakowana hermetycznie, a opakowanie jest twarde, na pewno będzie miała doskonały aromat i smak. Sprawdzajmy też termin przydatności do spożycia. Zazwyczaj przy kawie wynosi on około 1,5-2 lat od daty produkcji. Im więc termin do spożycia dłuższy, tym kawa jest świeższa.


Ze względu na zawartość pozostąłości pestycydów, warto wybierać kawy o jakości BIO, albo choć z certyfikatem uczciwego handlu czyli Fair Trade. Oznaczenia te dają gwarancję, ze przy produkcji wykorzystano mniejszą ilośc chemii, i, ze wszyscy pracujący przy plantacji kawy dostali za swoją pracę uczciwe wynagrodzenie - co wcale nie jest takie częste. Ceny kaw z certyfikatem BIO lub Fair Trade są zazwyczaj o 30% wyższe niż ceny pozostałych produktów, ale - szanując nasze zdrowie - warto przemyśleć, czy sięgnięcie po zdrowszą wersję nie jest w gruncie rzeczy opłacalne. Certyfikowane kawy nie są aż tak drogie, w porównaniu do pozostałej certyfikowanej żywności, jeśli jesteśmy nałogowcami - powinniśmy sięgać tylko po takie.

 

Kawa rozpuszczalna

 

Wielu z nas ją uwielbia, bo jest taka wygodna. Nie trzeba parzyć, a jedynie zalać gorącą wodą i... chwilę poczekać i już możemy cieszyć się wspaniałym aromatem.


Surowcem do produkcji kawy rozpuszczalnej są ziarna kawowców, które – tak samo jak przy produkcji zwykłej kawy – pozbawia się łupin i praży. Kolejnym etapem jest mielenie ziaren i ekstrakcja ciśnieniowa wodą w temperaturze 175 °C. Potem ekstrakt jest zagęszczany i klarowany. Kolejny etap to suszenie. Może ono się odbyć z wykorzystaniem wysokiej temperatury lub poprzez liofilizację, tzw. suszenie zamrażalnicze.


Lepszym rodzajem kawy rozpuszczalnej jest kawa liofilizowana, gdyż przy jej suszeniu nie stosuje się wysokich temperatur.
Sama kawa rozpuszczalna, zwłaszcza liofilizowana, jest łagodniejsza od swojej ziarnistej poprzedniczki, ale ma podobne zalety (i wady). Kto lubi - niech pije na zdrowie, choć i tu warto poszukać kaw certyfikowanych. W polskich realiach jednak  znalezienie kaw rozpuszczalnych BIO i Fair Trade nie jest łatwe.

 

Kawa w saszetkach


Wydaje nam się, że to jeszcze kawa, bo opatrzona jest znakami handlowymi firm, które słyną z produkcji kawy. A jednak... nawet producenci sprzedają ten produkt nie jako kawę, a jako napój kawowy. Patrząc na skład możemy się poczuć jak w chemicznym laboratorium.

Napój zawiera bowiem nie tylko ogromną ilość cukru i syropu glukozowo-fruktozowego, ale także szkodliwy utwardzony tłuszcz roślinny, regulatory kwasowości, emulgatory, substancje przeciwzbrylające, stabilizatory, a samej kawy jest najczęściej nie więcej niż 10%. 


Jeśłi więc lubimy napić się słodkiej kawy z mlekiem, lepiej kupić kawę i dodać do niej samemu cukier i mleko, a nie bazować na gotowym produkcie, gdzie oprócz tego co lubimy dostajemy całą masę szkodliwej chemii i syrop glukozowo-fruktozowy w bonusie, który jest uznawany za jedną z głównych przyczyn epidemii cukrzycy i insulinooporności.

Pamiętajmy także, że filiżanka kawy naturalnej zawiera ok. 120 mg kofeiny, a rozpuszczalnej ok. 65 mg. Kawa rozpuszczalna jest więc łagodniejsza i wywołuje mniejsze pobudzenie organizmu. Jeśli pijemy kawę, aby się rozbudzić, lepsza będzie naturalna.

 

Herbata

Herbata uprawiana jest na plantacjach, kóre takze są bardzo często poddawane opryskom. Dlatego też warto szukać herbat opatrzonych certyfikatami BIO i Fair Trade. Podobnie jak kawy, są one na polskim rynku zaledwie o ok. 30% droższe niż pozostałe herbaty. Zaledwie, gdyż w Polsce większość żywności organicznej jest droższa nawet o 100% od produktów konwencjonalnego rolnictwa. 


Warto jednak wiedzieć, że Kanadyjska Agencja Kontroli Żywności (CFIA) wykazała, że statystycznie jedna na cztery próbki herbacianego suszu zawiera pestycydy, które znacznie przekraczają dopuszczalne normy bezpieczeństwa. W internecie bez problemu można znaleźć ,,czarne listy'' herbat skażonych pestycydami - i niestety, są to marki dominujące na naszym rynku.

 

Herbata z chemią


Ale liczne pozostałości pestycydów to nie jedyne chemiczne dodatki w herbatach. Wielu z nas wkładając opakowanie do koszyka nie czyta etykiety i nawet nie pomyśli, ze w herbacie może być nie tylko herbata. Warto odnaleźć na opakowaniu słowo skład i dokładnie przeczytać, co znajduje się po dwukropku. Najczęściej jest to: herbata,... aromat. Niestety, ten aromat nie jest naturalny – to chemiczny substytut prawdziwego aromatu herbacianego. Więcej aromatu znajdować się może w herbacie smakowej – z dodatkiem pomarańczy lub na przykład opuncji figowej, które najczęściej zastępuje chemiczny aromat. Jednak herbata chemii nie lubi i zazwyczaj  sztuczne aromaty źle się z nią komponują. 


Kupując więc herbatę – każdą herbatę – szukajmy na opakowaniu jej składu. Jeśli zobaczymy słowo ,,aromat'' bez dopisku: naturalny, warto zastanowić się, czy rzeczywiście powinniśmy taką herbatę kupić. Zwłaszcza, że jak niedawno podała Najwyższa Izba Kontroli, średnio Polak zjada około 2 kilogramy chemicznych dodatków do żywności rocznie.

 

Liściasta czy w torebkach?


Azjaci herbatę uwielbiają i jej parzenie celebrują każdego dnia. My lubimy jej smak, ale o przestrzeganie wschodnich rytuałów pod tym względem u nas trudno. Jednak bezspornie herbata liściasta jest lepsza: smaczniejsza, i bardziej wartościowa pod względem zawartości przeciwutleniaczy, bardzo potrzebnych naszemu zdrowiu, niż herbata w torebkach, którą wybieramy najczęściej z wygody. 


Jednak każdy z nas kiedyś rozerwał torebkę z herbatą i co zobaczyliśmy: pył herbaciany, nieomal kurz, fragmenty patyczków, ostre kawałki łodyg. Torebka skutecznie ukrywa swoją zawartość, ale chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że to co się w niej znajduje ma niewiele wspólnego z herbatą najwyższej jakości. 


Dlatego jeśli lubimy herbatę warto sięgać po te najlepsze, liściaste, które niestety są bardzo drogie. Jeśli liczymy się z groszem – kupujmy to, na co nas stać, ale sprawdzajmy skład.

Jeśli herbata doprawiona chemią zostanie na półce i nie będzie sprzedana, jej producent w końcu przestanie nas truć.


Nie namawiamy do tego, by porzucać ulubione produkty, ale do tego, by kupować świadomie, wiedząc co naprawdę kupujemy za nasze, ciężko zarobione pieniądze. Dlatego warto sprawdzać skład i wiedzieć, że poza tym, co nas odżywia producenci wciskają nam do koszyków całe kilogramy zbędnej chemii. Prawdopodobnie w tej chwili nikt na świecie nie wie, czym może grozić konsumowanie takiej ilości chemicznych dodatków przez na przykład 50 lat, bo tak intensywne dodawanie sztucznych substancji do żywności rozpoczęło się nie dawno. Można powiedzieć, że eksperyment trwa – ale czy my naprawdę musimy być królikami doświadczalnymi?

Dlatego zachęcamy: wybierajmy to, co naturalne.

 

 

REKLAMA

Redakcja

Bartosz Woźniak

redaktor naczelny

tel : 664 029 592

tel: 54 235 52 61

naczelny@kalendarzrolnikow.pl

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 

Tu nas znajdziesz

Napisz do nas


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione
Partnerzy
  • MINISTERSTWO ROLNICTWA I ROZWOJU WSI
  • Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie
  • KOWR
  • WDR
  • ODR Bratoszewice