KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Województwo Podlaskie
Partner serwisu Anwil Grupa Orlen
Partner serwisu Polski Cukier
24 października 2018

Czytajmy etykiety! Mamy zaskakujące przykłady ze sklepowych półek

Wszystkiego nawet w najlepszym gospodarstwie nie uda się wyhodować. Coraz więcej osób cierpi na różnego rodzaju alergie, dlatego poszukujemy żywności naturalnej. Podpowiemy, jak kupować naprawdę zdrową żywność.

Przeglądając półki w spożywczych sklepach i marketach widzimy kolorowe opakowania krzyczącymi napisami: naturalne, organiczne, bio, bez dodatku cukru... Tymczasem prawie każda część opakowania produktu powinna być traktowana jak reklama. Kolorowe opakowanie ma nas zachęcić - jak w reklamie jednej z sieci sklepów - kup więcej! 

Nie trzeba żywności kupować więcej, warto kupić dokładnie tyle, ile potrzeba, ale za to dobrej jakości.
Prawie całe opakowanie jest jak wielki plakat reklamowy, gdzie wszystkie chwyty, mające namówić konsumenta do zakupu są dozwolone. Wyjątkami są tylko dwa elementy: skład produktu i tabela wartości odżywczych. Ważne są także certyfikaty - ale tylko te prawdziwe...

Nie przyglądajmy się więc kolorowym opakowaniom, ale biorąc produkt do ręki poszukajmy składu (najczęściej jest napisany bardzo drobnym druczkiem) i znajdźmy tabelę wartości odżywczych (czasem na produktach importowanych umieszczana jest na naklejanej etykiecie w formie nie tabeli, ale listy.

Skład produktu
- zwykłym drukiem wypisane są składniki, które nie powinny uczulać, pogrubionym drukiem - składniki, które często uczulają. Do często uczulających składników należą, na przykład, orzeszki ziemne, seler lub soja. Jeśli jesteśmy alergikami, lub w naszej rodzinie ktoś cierpi na nietolerancje pokarmowe zwracajmy szczególną uwagę na składniki wypisane pogrubionym drukiem.

- zwróćmy uwagę na to, ile jest składników w danym produkcie. Jeśli, na przykład, chcemy kupić gotowy produkt, to sprawdźmy, czy w składzie jest to, czego używamy w naszej kuchni, przygotowując podobne danie. Jeśli składników jest bardzo dużo - bezpieczniej będzie produkt odłożyć z powrotem na półkę. Specjaliści zalecają zakup produktów składających się z maksymalnie pięciu składników. Może ich być więcej, pod warunkiem, że używamy ich we własnej kuchni i wszystkie dołożylibyśmy do takiego dania przygotowując je samodzielnie.

- gdy w składzie znajdziemy nieznane nazwy, bardziej kojarzące się z laboratorium chemicznym niż z naszą kuchnią - bezpieczniej jest produktu nie kupować.

- często substancje słodzące rozdzielane są na kilka składników takich jak: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, syrop cukru inwertowanego, dekstrozy, glukozy, fruktozy... Czy we własnej kuchni używamy syropu glukozowo-fruktozowego? Albo dekstrozy? NIE! Produkt wraca na półkę...

składniki z E - niektóre są uznane za bezpieczne, inne - za wręcz rakotwórcze. Będzie im poświęcony osobny artykuł, gdyż w gąszczu E łatwo się pogubić. Jedno jest pewne: nawet składniki E... uznane za bezpieczne są dziś produkowane w laboratoriach chemicznych, a nie pozyskiwane metodą naturalną. 

- składniki podawane są w kolejności od tego, którego jest najwięcej. Jeśli na przykład w wędlinie na drugim miejscu w składzie znajdziemy wodę, to oznaczać może, że producent nam wody nie żałował... Ale czy robiąc swojską kiełbasę dodajemy wodę?

Certyfikaty prawdziwe i fałszowane

- na oznaczenie żywności ekologicznej w handlu całej Unii Europejskiej używany jest wyłącznie tak zwany ,,biolistek'' znany dobrze polskim rolnikom. Wszystkie inne formy zielonych listków umieszczone na opakowaniu są tylko ,,podróbką'' - może się ktoś złapie? Jeśli znajdziemy produkt z fałszywym zielonym listkiem, najlepiej zapamiętać producenta i wpisać go na naszą własną czarną listę. 


- kraj pochodzenia żywności ekologicznej jest oznaczony pod ,,biolistkiem''. Tam znajduje się także oznaczenie: rolnictwo z UE lub rolnictwo spoza UE/

- w sklepach, zwłaszcza sieciach sklepów niemieckich, znajdziemy też niemieckie oznaczenie produktów ekologicznych. 

- są także certyfikaty Chroniona Nazwa Pochodzenia, Chronione Oznaczenie Geograficzne i Gwarantowana Tradycyjna Specjalność, które nic nie mówią o jakości składników, a jedynie o tradycyjnej recepturze. To i tak dużo, bo w taki produkt nie może producent wepchnąć zbyt wiele chemii, więc zazwyczaj jest to produkt bezpieczny. 

- certyfikaty: Chroniona Nazwa Pochodzenia, Chronione Oznaczenie Geograficzne i Gwarantowana Tradycyjna Specjalność są często podrabiane. W podobnie wyglądających kółeczkach znajdziemy napisy: gwarantowana jakość, najlepsza jakość, sprawdzona jakość, naturalny produkt, organiczne pochodzenie itp. Nie dajmy się na to złapać - to tylko chwyt reklamowy. Produkt wraca na półkę, a producent wpisywany jest na czarną listę.

- wszystkie pozostałe napisy poza znanymi certyfikatami - to tylko reklama. Nie dajmy się więc złapać, na ,,naturalne herbatniki bez dodatku cukru'' tylko... poszukajmy tabeli wartości odżywczych.

Tabela wartości odżywczych

- pokazuje procentowy i ilościowy skład produktu w rozbiciu na tłuszcze, białka i węglowodany. Podawana jest także ilość soli. Producent każdego produktu przetworzonego ma obowiązek taki skład umieścić.

- w Polsce nie ma obowiązku wykazywania w tabeli obecności tak zwanych tłuszczów trans czyli utwardzonych tłuszczów roślinnych. Jeśli jednak w składzie produktu znajdziemy np. olej palmowy (utwardzony) - to jest to taki właśnie tłuszcz. Tłuszcze trans są jedną z najbardziej szkodliwych substancji dla naszego organizmu - są tanie, dlatego producenci chętnie je dodają, by obniżyć koszt produkcji żywności. Ale zastanówmy się: czy we własnej kuchni używamy utwardzonego oleju palmowego? Nie! Więc - bezpieczniej jest produkt odłożyć na półkę.

- ile tak naprawdę znajduje się cukru w ,,herbatnikach bez dodatku cukru'' możemy sprawdzić właśnie w tabeli wartości odżywczych. Odszukajmy rubrykę węglowodany, a pod nią rządek: w tym cukry. Producent ma obowiązek podawania ilości składników pokarmowych w 100 gramach produktu lub w sugerowanej porcji - sprawdźmy więc ile gram cukru znajduje się w 100 gramach danego produktu. Pamiętajmy, że przeciętna łyżeczka to około 5-6 gramów cukru. Niech nas nie zdziwi, gdy okaże się, że w szklance wielu popularnych napojów gazowanych znajdziemy kilkanaście łyżeczek cukru, a bezcukrowych herbatnikach też będzie ich kilka, bo producent posłodził je ,,zagęszczonym koncentratem owocowym'', oczywiście, z duża zawartością cukru.

Niestety, dziś pomiędzy producentami żywności przetworzonej a konsumentami trwa ,,zabawa w podchody'' - producenci chcą wyprodukować jak najtaniej żywność, która będzie mogła kilka miesięcy leżeć na półce - co może zagwarantować duży dodatek chemii, a my, konsumenci, szukamy żywności zdrowej, z jak najmniejszą domieszką sztucznych składników. Aby tę zabawę w podchody wygrać, musimy prawidłowo odczytać jedyne prawdziwe ślady, które mamy do dyspozycji czyli: skład, certyfikaty i tabele wartości odżywczych. 

Warto robić zakupy z głową, bo dzięki temu możemy ograniczyć alergie i nietolerancje pokarmowe u siebie i w naszej rodzinie. 

 

Poniżej kilka ciekawych przykładów prosto ze sklepowych półek

kiełbasa – woda w składzie już na drugim miejscu. 70% mięsa wieprzowego, a ile wody?

 

 

Lody – w 100 gramach markowych lodów 19 gramów cukru, czyli prawie 4 łyżeczki... 

 

 

Napój – w tej wodzie smakowej znajdziemy prawie łyżeczkę cukru w 100 mililitrach napoju. To oznacza, że w szklance będzie już prawie 2,5 łyżeczki... 
 

 

 

kontakt1.jpg Redakcja KalendarzRolnikow.pl
 
 
Zainteresował Cię ten artykuł? Masz pytanie do autora? Napisz do nas tutaj
REKLAMA

Redakcja

tel: 54 235 52 61

kontakt@kalendarzrolnikow.pl

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 

Tu nas znajdziesz

Napisz do nas


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione