KalendarzRolników.pl
Nie masz jeszcze konta?

Partnerzy portalu

Partner serwisu Anwil Grupa Orlen
Partner serwisu Polski Cukier
25 lipca 2018

Inwazja zielonych papug - słów kilka o aleksandrettach

W połowie maja media obiegła dość sensacyjna informacja – w Polsce po raz pierwszy potwierdzono lęg aleksandretty obrożnej w środowisku naturalnym. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie chodziło o papugę – gatunek zupełnie obcy dla rodzimej fauny. Fuks, przypadek, wybryk natury? Zdecydowanie nie, to element nieustannego procesu zachodzącego w naturze – inwazji gatunków obcych – zjawiska na tyle groźnego, że znalazły się na to regulacje prawne, zarówno w polskiej, jak i unijnej legislacji.

Doskonale problem ten opisuje wstęp do przytoczonego Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady –

Pojawienie się w nowym miejscu gatunku obcego, bez względu na to, czy jest to zwierzę, roślina, grzyb czy drobnoustrój, nie zawsze musi stanowić powód do obaw. Znaczna podgrupa gatunków obcych może jednak stać się inwazyjna i mieć poważne niepożądane oddziaływanie na różnorodność biologiczną oraz powiązane usługi ekosystemowe, jak również wywoływać inne skutki społeczne i gospodarcze, którym należy zapobiegać. Około 12 000 gatunków występujących w środowisku w Unii i innych krajach europejskich to gatunki obce; szacuje się, że mniej więcej od 10 do 15% tej liczby to gatunki inwazyjne. I dalej – Inwazyjne gatunki obce stanowią jedno z głównych zagrożeń dla różnorodności biologicznej i powiązanych usług ekosystemowych, zwłaszcza w ekosystemach odizolowanych geograficznie i ewolucyjnie, takich jak małe wyspy. Ryzyko, jakie stwarzają te gatunki, może być większe ze względu na wzrost światowego handlu, transportu, turystyki i zmianę klimatu.

Aleksandretty w Polsce

Aleksandretty mają tropikalny rodowód, ich pierwotną ojczyznę były Indie i Afryka środkowa – stąd zdziwienie, że potrafią tworzyć dzikie populacje w warunkach europejskich. Bo aleksandretta od dość dawna zadomowiła się w Europie Zachodniej i Południowej, a do Polski trafiła pewnie z Niemiec albo z Czech. Gatunek jest tak ekspansywny, że pomału przełamuje barierę surowszego klimatu Polski z temperaturami w zimie dochodzącymi do minus 20 stopni Celsjusza. Chociaż z drugiej strony, o jakiej surowości klimatu tutaj mowa, skoro powszechnie uważa się, że ulega on ociepleniu? W Polsce, na razie pojedyncze sztuki tych ładnych kolorowych ptaków, budzą dreszczyk emocji typowy dla odkrywców, związany ze znajdowaniem czegoś nowego. Podobny dreszczyk towarzyszył zapewne pokoleniu naszych rodziców, które w młodości poszukiwało stonki ziemniaczanej. Jak ta cała historia się skończyła, nikomu nie trzeba tłumaczyć. Już tylko to wspomnienie powinno wzmóc czujność. 

Aleksandretty potrafią naśladować dźwięki, w tym ludzkiej mowy. Internet obiegł rysunek Marka Raczkowskiego, który przedstawia speszonych, zakłopotanych przechodniów w parku, do których aleksandretty krzyczą stary pierdziel, gruba … nie, to nie nadaje się do cytowania. Śmieszne? Chwilowo tak, ale np. mieszkańcom Wysp Brytyjskich do śmiechu już nie jest. Tamtejsza populacja żyjąca na wolności szacowana jest nawet na 20 tysięcy. Papugi uznaje się tam za jedne z większych ptasich szkodników i prawnie dopuszcza ich tępienie, kiedy szkody czynione przez nie nasilają się. 

Aleksandretty, oprócz szkód gospodarczych, które w warunkach europejskich określane są jako znośne (żerowanie na plantacjach upraw ziarnowych, np. słoneczników lub winorośli albo niszczenie elewacji budynków) powodują szkody w środowisku. Ale jak to, czy nowy gatunek w środowisku nie wzbogaca go, czy nie zwiększa jego bioróżnorodności? Zdziwienie dyletanta. Aleksandretty gniazdują w dziuplach, przez co konkurują z rodzimymi dziuplakami: dzięciołami, szpakami, dudkami czy kowalikami, a będąc od nich większe i silniejsze, tę rywalizację wygrywają – zasiedlają ich nisze i wypierają ze środowiska. W dłuższym okresie, zamiast do wzrostu bioróżnorodności, prowadzą do homogenizacji, ujednolicenia. Posądza się je również o przenoszenie wielu chorób ptaków. Dla człowieka mogą być uciążliwe poprzez zakłócenia miru domowego – jeśli zagnieżdżą się w izolacji budynków ich krzykliwy śpiew może być trudny do zniesienia. 

W Polsce pojedyncze obserwacje występowania (Kraków, Kielce, Warszawa, Gdańsk) oraz jedyny, jak na razie, potwierdzony lęg w Nysie – to jeszcze nie inwazja, ale naukowcy nie mają złudzeń – aleksandretta obrożna zbuduje stabilną populację, to tylko kwestia czasu.

Inwazja gatunków obcych

Ale przecież nie chodzi tylko o samą aleksandrettę obrożną – stanowi ona tylko pretekst do podjęcia tematu. Skala zjawiska jest zdecydowanie większa i bardziej powszechna. Przytoczone rozporządzenie ministra ochrony środowiska wymienia 52 gatunki fauny i flory, które uwolnione do środowiska mogą stanowić zagrożenie dla rodzimych gatunków lub siedlisk przyrodniczych, pośród których znajduje się słynny barszcz Sosnowskiego czy ryby z rodzaju babka. Są też inne gatunki, np. bożodrzew gruczołowaty, rdestowiec czeski, japoński i sachaliński, kolczurka klapowata, krab wełnistoręki, biedronka azjatycka, sumik karłowaty, żaba rycząca (żaba byk), żółwie ozdobne (czerwonolicy, żółtolicy, żółtobrzuchy), wiewiórka szara – nazwy niektórych z nich są tak intrygujące, zwłaszcza ta żaba rycząca, że może kiedyś niniejsze doniesienie znajdzie kontynuację? 

Niemałe zaskoczenie u autora niniejszych słów wywołała ubiegłego roku obserwacja wędkarzy nad Zalewem Ciaszanowickim, którzy jeden, po drugim ciągnęli tzw. byczki, czyli sumiki karłowate. Ich słowa były jeszcze bardziej dosadne od słów Raczkowskiego. Bo to ani mięso, ani wziąć do ręki – pływający łeb, dodatkowo w kolczystymi wyrostkami po bokach – typowy rybi chwast. Wtedy autor nie wiedział, że ma do czynienia z inwazyjnym gatunkiem obcym z listy gatunków zagrażających gatunkom rodzimym lub siedliskom przyrodniczym. 

W kontekście sygnałów o obecności papug bardzo pouczający może być przypadek innej ryby – babki byczej. Jeszcze przed dwudziestu laty nie była ona u nas zupełnie znana, pierwszy jej okaz zaobserwowano w Bałtyku w 1990 r. Prawdopodobnie została tu zawleczona z mórz Czarnego, Azowskiego lub Kaspijskiego, a dziś zajęła znaczne obszary polskiego wybrzeża Bałtyku i opanowuje przyujściowe odcinki pomorskich rzek. Babki są żarłoczne, żywią się przede wszystkim mięczakami, skorupiakami, ale także ikrą innych ryb i małymi rybami, przez co wypierają gatunki rodzime – następny przypadek ograniczania bioróżnorodności. Natomiast ich znaczenie gospodarcze jest żadne – jeszcze jeden rybi chwast. 

Co z ochroną przyrody?

Wracając do rozporządzenia, to realizuje ono delegację Ustawy o ochronie przyrody. Ustawa w art. 120. zabrania wprowadzania do środowiska przyrodniczego gatunków obcych. Strażnikami tego zakazu ustawa uczyniła generalnego i regionalnych dyrektorów ochrony środowiska. Dyrektor generalny może zezwolić lub zakazać wwożenia z zagranicy gatunków obcych, a dyrektor regionalny – przetrzymywania, hodowli, rozmnażania, oferowania do sprzedaży i zbywania tych gatunków. Kto nie przestrzega tych zakazów podlega karze aresztu lub grzywny. Ale aleksandretta, jak widać, nie musiała pytać.

Warto zauważyć, że polskie przepisy nie odnoszą się do sytuacji, kiedy inwazyjny gatunek obcy przeniknie już do środowiska. O wiele dalej idą przepisy Unii Europejskiej. Sprowadzają się one do dość logicznego stanowiska, że najlepszym sposobem reakcji, gdy liczba osobników jest jeszcze niewielka, jest jak najszybsze wyeliminowanie populacji. W przypadku, gdy eliminacja jest niewykonalna, należy zastosować izolację i środki kontroli. 

Szybka eliminacja na wczesnym etapie rozwoju (tytuł rozdziału) nakazuje: po wczesnym wykryciu gatunku, w ciągu trzech miesięcy od przesłania stosownego powiadomienia do Komisji, państwa członkowskie stosują środki eliminacji, o których powiadamiają Komisję i pozostałe państwa członkowskie. A w przypadku, gdy środki eliminacji nie są stosowane państwa członkowskie zapewniają wprowadzenie środków izolacji w celu uniknięcia dalszego rozprzestrzeniania się danego inwazyjnego gatunku obcego do innych państw członkowskich. Środki zaradcze mogą obejmować letalne [śmiercionośne] lub nieletalne działania fizyczne, chemiczne lub biologiczne, których celem jest eliminacja, kontrola lub izolacja populacji inwazyjnego gatunku obcego.

Co z tego wszystkiego wynika? Jeśli kiedykolwiek, po ciężkiej nocy, zbudzi Cię śpiew papug dochodzący w Twojego ogrodu, to raczej nie będzie to tupot białych mew, a bardzo poważna sprawa, którą lepiej zgłosić do regionalnej dyrekcji ochrony środowiska. Chociaż papuga, jako nadal sporadyczny element środowiska, nie ma jeszcze w Polsce żadnego statusu. 

 

 

 
Janusz Szrama
Łódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Bratoszewicach 
 
 

Jeden z 16 Ośrodków Doradztwa Rolniczego w kraju. Łódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Bratoszewicach realizuje na obszarach wiejskich województwa łódzkiego zadania z zakresu doradztwa rolniczego. Podstawowym zadaniem Ośrodka jest doradztwo rolnicze, obejmujące działania w zakresie rolnictwa, rozwoju wsi, rynków rolnych oraz wiejskiego gospodarstwa domowego, mającego na celu poprawę poziomu dochodów rolniczych oraz podnoszenie konkurencyjności rynkowej gospodarstw rolnych, wspieranie zrównoważonego rozwoju obszarów wiejskich, a także podnoszenie poziomu kwalifikacji zawodowych rolników i innych mieszkańców obszarów wiejskich.

 

REKLAMA

Redakcja

tel: 54 235 52 61

kontakt@kalendarzrolnikow.pl

Marketing

tel. 606 948 444

Wydawca

WDR
ul. Modra 23
87-807 Włocławek
www.wydawnictwodr.pl

 

Tu nas znajdziesz

Napisz do nas


pozycje oznaczone * muszą być wypełnione